Oficjalne dane EEA 2013–2026
Warszawa w 2013 roku miała 324 dni z powietrzem gorszym od normy WHO dla PM2.5. To oznacza, że przez niemal cały rok każdy oddech niósł ze sobą drobny pył, który osiadał w płucach i podrażniał gardło. Mieszkaniec stolicy, zwłaszcza stojący w korku na Trasie Łazienkowskiej, dosłownie czuł, jak smog wchodzi mu w drogi oddechowe.
Największe stężenie w cyklu miesięcznym pokazał luty nieokreślonego roku, ze średnią 28,7 mikrograma na metr sześcienny. Styczeń był tuż za nim z wynikiem 28,6. To właśnie zimowe miesiące, kiedy warszawiacy więcej czasu spędzają w samochodach, generowały najgorsze dla zdrowia kumulacje pyłu.
Lokalna walka z transportem samochodowym to klucz – ale dane pokazują, że sezonowość bije po oczach. W maju średnia spada do 13,3, w lipcu do 11,9, by znów wzrosnąć w listopadzie do 25,4. Warszawa nie może liczyć na cud, bo spalinowy potok na Alejach Jerozolimskich nie znika latem – jedynie wietrzy się lepiej.
Zamiast wietrzenia mieszkania podczas szczytu komunikacyjnego, wybierz spacer wczesnym rankiem po Ogrodzie Saskim, zanim ruch na moście Poniatowskiego skumuluje pył. W chłodniejsze dni noś maskę FFP2, gdy musisz iść wzdłuż Wisłostrady – to nie fanaberia, tylko higiena oddechu w metropolii.
Więcej o PM2.5: co to jest i jak wpływa na zdrowie →
Zrodlo: European Environment Agency (EEA), dane zweryfikowane 2013-2024. Strona wygenerowana automatycznie z oficjalnych danych; liczby pochodza wylacznie z bazy danych, nigdy nie sa szacowane. © 2026 airqualitas.