Oficjalne dane EEA 2013–2026
We Wrocławiu limit ozonu (120 µg/m³) był przekraczany w sześciu miesiącach: od marca do września. Najwięcej dni z przekroczeniem zanotowano w czerwcu — aż 97. To oznacza, że w środku lata niemal co trzeci dzień przynosił powietrze, które mogło drażnić drogi oddechowe. Szczególnie odczuwalne było to na osiedlach oddalonych od ruchliwych ulic, np. na Krzykach, gdzie słońce ma więcej przestrzeni do pracy.
Najgorzej było w czerwcu — miasto zanotowało 97 dni z przekroczeniem normy. Maj przyniósł 80 takich dni, a lipiec 82. Sierpień nie ustępował pola z wynikiem 91 dni ponad limitem. Wrzesień domykał sezon z 47 dniami, zanim chłodniejsze powietrze nad Odrą przerwało fotochemiczną aktywność. Marzec otwiera sezon skromnie (3 dni), a kwiecień to już 56 dni z przekroczeniem.
Jeśli spojrzeć na początek roku — styczeń i luty mają po 0 dni z przekroczeniem — a potem na październik, listopad i grudzień, które również pokazują 0, widać wyraźny rytm. To lato, nie zima, jest wrogiem numer jeden w tej dolinie Odry. Marzec zaczyna się skromnie (3 dni), ale już kwiecień eksploduje. Ozon nie powstaje z kominów, lecz ze słońca i ciepła mieszających się z tlenkami azotu — stąd ten letni paradoks, w którym czyste, słoneczne popołudnie potrafi przynieść gorsze powietrze niż pochmurny poranek.
W najcieplejsze popołudnia, szczególnie między majem a sierpniem, planuj spacer po bulwarach nad Odrą na wcześniejsze godziny, zanim słońce rozkręci fotochemię. Mosty Piaskowy i Grunwaldzki będą wtedy mniej zatłoczone, a Ty unikniesz szczytowego stężenia ozonu, który woli zbierać się na obrzeżach miasta niż w gęstej zabudowie Śródmieścia.
Więcej o O3: co to jest i jak wpływa na zdrowie →
Zrodlo: European Environment Agency (EEA), dane zweryfikowane 2013-2026. Strona wygenerowana automatycznie z oficjalnych danych; liczby pochodza wylacznie z bazy danych, nigdy nie sa szacowane. © 2026 airqualitas.