Oficjalne dane EEA 2013–2026
W Lublinie limit ozonu (120 µg/m³) przekraczany jest w miesiącach od marca do września, a szczyt przypada na sierpień, kiedy zanotowano aż 44 dni z przekroczeniem. To właśnie wtedy, w środku lata, najczęściej słyszymy o alertach dla mieszkańców. Sierpniowe popołudnia na deptaku czy przy Zamku bywają piękne, ale właśnie wtedy powietrze robi się najbardziej niedobre. To odwrotność zimy – latem problemem nie jest komin, lecz słońce.
Kulminacja letniego ozonu w Lublinie to właśnie sierpień z 44 dniami przekroczeń. Dla porównania, lipiec przyniósł 35 takich dni, a czerwiec 30. To oznacza, że właściwie przez większość wakacyjnych tygodni powietrze w mieście łamało normę. Nie był to pojedynczy incydent, ale długi, upalny okres, kiedy fotochemia pracowała na pełnych obrotach.
Patrząc na cały sezon, widzimy wyraźny rytm roku zamiast czegoś przypadkowego. Zimowe miesiące – styczeń, luty, listopad i grudzień – notują 0 dni przekroczeń, bo brakuje słońca i ciepła. Kwiecień z 23 dniami pokazuje, że problem zaczyna się już wiosną, a wrzesień z 8 dniami to już tylko dobiegające końca echo lata. Historia idzie więc od czystego zimowego powietrza, przez letnią burzę ozonową, z powrotem do spokoju.
Skoro szczyt przypada na słoneczne popołudnia, planuj spacery w Lublinie na poranek lub wieczór, szczególnie od kwietnia do sierpnia. Zamiast traktu na Zalew Zemborzycki w samo południe, wybierz się tam wcześnie rano lub po zachodzie słońca. Wtedy unikasz momentów, gdy stężenie ozonu rośnie, a jednocześnie nie rezygnujesz z miejskich przyjemności. To prosta zmiana, która ma sens właśnie w tym mieście i o tej porze roku.
Więcej o O3: co to jest i jak wpływa na zdrowie →
Zrodlo: European Environment Agency (EEA), dane zweryfikowane 2013-2026. Strona wygenerowana automatycznie z oficjalnych danych; liczby pochodza wylacznie z bazy danych, nigdy nie sa szacowane. © 2026 airqualitas.