Oficjalne dane EEA 2013–2026
Czerwiec we Wrocławiu to miesiąc, kiedy ozon jest najbardziej niebezpieczny dla zdrowia – średnia maksymalna dobowa wartość sięga wtedy 107,8. W praktyce oznacza to, że po południu na moście Grunwaldzkim czy w okolicach Rynku oddech staje się cięższy, a gardło może piec nawet przy spokojnym spacerze. Organizm dorosłego człowieka odczuwa to bezpośrednio jako ucisk w klatce piersiowej – tak zwany „ozonowy katar” to realny sygnał, że warunki na zewnątrz nie są neutralne.
Z danych wynika, że w czerwcu aż 97 dni z 325 objętych pomiarem przekroczyło próg 120 jednostek – to momenty, w których wysiłek na świeżym powietrzu staje się ryzykowny dla płuc. Dla porównania, w grudniu średnia dobowa ozonu to zaledwie 27,8 – różnica jest więc ogromna. Gdy temperatura rośnie, a nad Odrą zalega nieruchome powietrze, trucizna fotochemiczna atakuje bezlitośnie.
Wrocławianie widzą sezon ozonowy jak sinusoidę: od styczniowych 33,1 przez wiosenny wzrost aż po czerwcowy szczyt. Co ciekawe, wartości letnie (lipiec 65,7, sierpień 61) pozostają wysokie, ale już wrzesień spada do 47,4 – to sygnał, że upalne południa są najgorsze. Miasto w dolinie Odry łapie wtedy własne zanieczyszczenia jak w pułapkę, co uderza w drogi oddechowe mieszkańców Krzyków i Starego Miasta.
W czerwcu we Wrocławiu nie wychodź na długi rower między południem a godziną 17 – ozon gromadzi się wtedy najsilniej, zwłaszcza na otwartych przestrzeniach jak Wyspa Słodowa. Lepiej przesuń trening na poranne godziny albo na wieczór, gdy temperatura spada. Twoje płuca zyskają na tym więcej niż okrążenie wokół mostu Pokoju w słońcu.
Sprawdz, jak zmienia sie powietrze w innych czesciach Polski.
Więcej o O3: co to jest i jak wpływa na zdrowie →
Zrodlo: European Environment Agency (EEA), dane zweryfikowane 2013-2024. Strona wygenerowana automatycznie z oficjalnych danych; liczby pochodza wylacznie z bazy danych, nigdy nie sa szacowane. © 2026 airqualitas.